Znów mamy święto…

W każdy ostatni poniedziałek maja obchodzimy w USA święto pamięci. Wprawdzie pamiętamy o wszystkich, którzy odeszli Na Tamtą Stronę, ale szczególnie koncentrujemy się na poległych w wojnach rozmaitych.  Wiem, wiem, zaraz pomyslicie sobie, że co tu celebrować, wojny w interesie nielicznych bonzów światowego kapitału i że przecież Ameryka powstała w drodze zbrodni, ale nie bawmy się tu w polityczne dywagacje, wyjdźmy z założenia, ze ci młodzi ludzie polegli przeświadczeni, że walczą o wolność, sprawiedliwość, demokrację (cokolwiek to pojęcie oznaczało w danym okresie), w obronie ojczyzny i o inne rozliczne szlachetne ideały.  Polegli, nie ma ich, a my im winniśmy pamięć, bo zginęli poniekąd za nas.

To jest mój kraj. Staram się pozostać dla niego lojalnym, jako że dał mi w swoim mniemaniu schronienie jako uchodźcy przed systemem mrocznym.  Gdyby wiedział, że po prostu szukałem guza, pewnie z tej emigracji nic by nie wyszło.  Ale skoro tu mieszkam, wywieszam amerykańską flagę, by uczcić tych, którzy walczyli i zginęli za Amerykę.  Na przykład tych trzydziestu kilku marynarzy okrętu Liberty zabitych 51 lat temu u wybrzeży Egiptu.  Z rąk „sojusznika” zresztą.

Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 8 komentarzy

Wspomnienie konspiratora

Niechaj tym razem moim się stanie udziałem opowieść o tym, co wydarzyło się w ojczystej mojej Judei lat temu bez mała dwadzieścia.

Moje imię brzmi Juszua, jeno zbieżność brzmienia zawołania mego z imieniem Nauczyciela i proroka z Nazaretu wynika z przypadku. Ale i tak mało kto woła mnie tym nazwaniem, a znany byłem zawsze  jako Syn Ojca, czyli Bar Abbas.

Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 4 komentarze

Roma spogliata

 

Today it is our anniversary. We spoke of it already so let’s not repeat ourselves. Our intention is to go to the City of Vatican and visit St.Anna church, to whose parish the entire state belongs. If time permits, we will also stop at the St.Peter basilica, the very center of the entire Western civilization, and meditate there for a while.

Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 2 komentarze

Kilka spostrzeżeń (przerywnik)

Mieszkańcy Rzymu stanowią wielką różnorodność typów rasowych i etnicznych. Przeważają oczywiście Europejczycy, ale widoczne są wpływy arabskie, typowe dla regionu Kalabrii i Sycylii. Autentyczni Arabowie też są obecni, ale wyraźnie zlatynizowani w ubiorze i zachowaniu. Są też Hindusi i im podobni, ci jeszcze nie zasymilowani, a także Etiopczycy, wreszcie murzyni – Afrykańczycy.

Etiopki sa tak piekne, że oczy bola patrzeć, szczególnie gdy odwalone na rzymsko. (chyba tylko moja Żona ładniejsza).

 

(obrazek z Sieci)

Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 3 komentarze

That first day

In the previous era, we started almost every walk in Rome at our favorite spot, the square and the Basilica of Santa Maria Maggiore. This time we decided, therefore, that on the first day we return to the tradition as well. Immediately after breakfast we purchased one-time tickets for urban transportation and rode a bus to the nearby subway station.

Now let’s make a little digression. At the front desk of the hotel we were informed that a three-day pass to move around the city cost euro 38, and weekly pass does not exist. Something seemed fishy since one-and-half hour ticket is euro 1.70. However, another young and probably not yet trained in sales tricks front desk assistant said that the weekly subscription is of course available and costs € 21. On the subway, it turned out that price wise he was almost precise. Someone evidently attempted to deliberately take advantage of us, uneducated Yankee tourists.

Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 6 komentarzy

Nowe Love Story, rozdział drugi – ten pierwszy dzień

Anglo-American version to come soon.

 

W poprzedniej epoce, każdy niemal spacer po Rzymie rozpoczynaliśmy od naszego ulubionego miejsca, a mianowicie od placu i bazyliki Santa Maria Maggiore. Postanowiliśmy zatem i tym razem pierwszego dnia nawiązać do tradycji i od razu tam sie udać.  Zaraz więc po śniadaniu wykupiliśmy jednorazowe bilety na miejską komunikacje i podjechali do pobliskiej stacji metra.

Teraz będzie niewielka dygresja.  W recepcji hotelu poinformowano nas, że trzydniowy karnet na poruszanie sie po mieście kosztuje eurorubli 38, a tygodniowych nie ma. Coś nam to się prawdopodobnym nie wydało, skoro półtoragodzinny bilet stoi euro siedemdziesiąt. Młody i chyba jeszcze nieswiadom sztuczek praktykant konsjerżki jednak powiedział, że tygodniowy abonament owszem, jest i kosztuje € 21. Na stacji metra okazało się, że niewiele się pomylił. Ale 38 to chyba było przeholowanie, albo celowe wprowadzanie jankeskich turystów w błąd.

Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 3 komentarze

Love story po latach

(Polska wersja  poniżej)

Upon my arrival back home, border service officers asked me several times what a purpose of my stay in Rome was. Even though it was not their business, I tried to tell truthfully, keeping in mind that usually truth is the most unbelievable. We were celebrating our 35th anniversary of our marriage in Vatican, I said and please do not ask me why we were married there because I am too tired to tell stories. Where us your wife? She flew to Warsaw. Were you in Poland as well? No, I do not have any business or other interest to go there. Why then did she go? Well, better ask her rather than me.
Czytaj dalej

Opublikowano Fantazje kulinarne | 6 komentarzy