Baszcz biały cygański

IMG_20180821_192107[1]Nie mam czasu. Robota w łazience wre (proszę bez durnych domysłów, rozchodzi mi się o kładzenie kafelków na ścianę). Dlatego trzeba coś upitrasić na szybkensa, jako iż Dziecko wkrótce wróci z roboty, a Ślubna za Oceanem.

Jak sama nazwa wskazuje to będzie barszczyk cygański, ponieważ smakowo będzie się podszywać pod żurek wielkanocny, wcale nim nie będąc. Także biały to on nie będzie, a raczej dla uczczenia Bitwy Warszawskiej, w kolorze szynela znienawidzonego bolszewika, a więc raczej szaro-brunatny. Samo cygaństwo. Cyganeria so to speak.

Cyganeria jako miły przerywnik:

Inspiracją do żurku był zakwas do chleba, sporządzony kulka dni wstecz. Skoro już mamy żytnią śrutę z pełnego wymiału i robimy chlebowy starter, czemu równocześnie nie nastawimy zakwasu na żurek? Robota żadna, a radość wielka, mieć cząstkę Starego Kraju w tym księżycowym kulinarnym krajobrazie.

Ciepła woda, przegotowana, aby z niej usunąć tyle chloru, ile tylko mozna (nam raczej nie szkodzi, ale nie wiadomo, jak się w obecności chloru mogą czuć bakterie fermentacji mlekowej), śruta w ilości jednej czwartej objętości wody i trochę mąki pszennej, nie wiem, po co, ale pani Tereska z Wiślicy tak robiła. Kilka obranych ząbków czosnku i jak kto chce, to majeranek.  Chcieliśmy. Ten majeranek. Około łyżeczki na trzy czwarte litra.

Przykryli luźno przykrywką i odstawili, niech kiśnie. Po dobie, o czym pisaliśmy w innym artykule, który tu obyczajowo nazywa się wpisem, zakwas zaczął niemożebnie śmierdzieć i dobrze, że był przykryty przykrywką. I zgodnie z oczekiwaniami po trzech dniach ów odór przeszedł niepostrzeżenie w aromat rodzimego żurku.

Ale cóż to? Ząbki czosnku przybrały dziwną barwę, jakby chciały uczestniczyć w Marszu Równości. Niewiarygodne?  Ale prawdziwe, proszę bardzo, przedstawiam dowód.

IMG_20180808_180915[1]

Zachodze w głowę (jakąż znowu głowę?), co to może być. Może pani ogrodniczka użyła siarczanu miedzi jako stymulatora wzrostu ? (to nie do jedzenia tylko na sprzedaż!). Może czosnek wykazał postawę patriotyczną (teraz się powiada faszystowską) i przybrał barwę regionu, gdzie turkus jest niejako symbolem tej krainy. Ale chyba to przypuszczenie nie ma racji bytu, albowiem wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, warzywko pochodzi z Kraju Środka, gdzie fruwaja smoki skrzydlate. Może więc tu chodzi o pójście z duchem czasu i wykazanie się zalążkiem barwy tęczowej? Jednak najbardziej pawdopodobnym przypuszczeniem jest skutek prozaicznego GMO.

Ale cóż, tysiące ludzi kupują ten czosnek i jakoś nie słychać o masowej epidemii zatruć. Zatem my na bazie tego zakwasu zrobimy żurek cygański, choć przedtem skrupulatnie wyłowimy podejrzanie przebarwiony składnik.

Najsampierw w rondlu podsmażymy sobie czosnek. Tym razem taki od miejscowego zaufanego farmera. Powiedzmy z pięć ząbków, pokrojonych bardzo grubo albo wcale nie pokrojonych. Dołożymy niewielką cebulę, pokrojoną dość niedbale, a także możemy dołożyć trochę świeżego zielonego słodkiego pieprzu zwanego w Polsce papryką, możemy dodać kilka grzybków (pieczarki są dozwolone, albo Portabella), dziesięć centymetrów kiełbasy w plasterkach albo w kilku kawałkach i w dowolnym momencie gotowania dolejemy zwykłej wody i dodamy trochę przypraw, a to: majeranek, pieprz, sól, kostka bulionowa, może być Vegeta albo ekwiwalent, a także ten nasz zakwas w ilości jednej czwartej objętości zupy. Możemy także zagęścić dwiema łyżeczkami pszennej mąki, a jak kto lubi, dołożymy jogurtu. Dlaczego nie śmietany, o tym juz było. Ale dobrze, może być śmietana.  Podgotujemy chwilę, by zasmażka „zakwitła”. Podajemy z połówką jajka na twardo i posypujemy zieleninką.

Miejscowych sąsiadów zwabionych egzotycznymi aromatami, aczkolwiek nie tak agresywnymi jak w przypadku kuchni Hindusow, częstujemy nadzwyczaj ostrożnie, jako że sachodnie podniebienie może nie zaakceptować prasłowiańskiego smaku, albowiem wszelkie odmiany żurku są właściwe tylko dla regionu między Tatrami i Bałtykiem, Odrą i Witebskiem i nie występują nigdzie indziej na tym ziemskim padole. Aby rzetelnie docenic walory barszczu białego (włączając ten o barwie spłowiałego bolszewickiego płaszcza pokłutego bagnetem naszego Pradziadka), trzeba wyrosnąć w środowisku, które być może wkrótce przestanie istnieć na rzecz ogólnoświatowej makdonaldyzacji społeczeństw…

Zdjęcia własne

IMG_20180821_191212[1]

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Baszcz biały cygański

  1. Pani Blue pisze:

    Czytam z pokorą. Bo albo kupuję gotowy żur, albo go rozbełtuję na bazie zupy w proszku „Winiary. Barszcz biały”. To znaczy najpierw gotuję wywar warzywny – rosołowy. Proszku biorę połowę torebki. Zalewam ciepłą wodą, trochę to wszystko pęcznieje, dokładnie zmiksowane. W międzyczasie kroję ziemniaki i podgotowuję je w wywarze rosołowym. Dodaję rozcieńczony proszek z drugiego kubeczka. Zesmażam delikatnie cebulę na masełku. Gotuję wszystko z 5 minut. Dosmaczam. Posypuję natką.
    Powiem tyle, nikt się nie domyśla, że to zupa z proszku.
    W łazience gruba robota, widzę. Zdjęcie jest malutkie, ale ja mam pojęcie o glazurniczej sztuce. Kładzie Pan na ścianie dosyć duże płytki. Musi Pan mieć profesjonalny sprzęt.
    Siedzę już na spakowanym plecaku. Teraz będą mnie karmić górale. Co się Panu w góralskiej kuchni podoba?
    Mnie tam wszystko smakuje, a tym bardziej jak mam przyniesione pod nosek … gotowe, świeże i gorące.
    Ale wyobraźnia to Panu wibruje – kolor bolszewickiego szynelu pokłutego bagnetem pradziadka. Dobre.

  2. bardzo pisze:

    Ach, to jest łódzka zalewajka. Z kartoflami i ceb\ulą, uszlachetnioną przez podsmażanie. Łódzka kuchnia jest powiedziałbym specyficzna i ma swój urok. Prażuchy, na ten przykład. A w łódzkich jatkach mozna nabyć czarne.

    Tak, mam profesjonalny sprzęt. Dwie ręce, lewą i prawą. Albo precyzyjniej powiedziawszy, dwie lewe ręce. W tym wieku robota nie za bardzo chce iść naprzód.

    To nie wyobraźnia, ale inspiracja książką „Bywaj dziewczę zdrowe”, autora nie pamiętam, o ochotnikach na froncie w dwudziestym roku. Cenię pisarzy, którzy między wierszami akcji przemycają historyczne ciekawostki, zwłaszcza te mało znane.

  3. Pani Blue pisze:

    Dokładnie tak. 🙂 Zalewajka. A teraz czytam książkę, już nieważne jaką, ale b. ciekawą, 300 stron pochłonęłam w dwa dni. Otóż jedna z jej bohaterek (historie prawdziwe) opowiada reporterce, jak jej mama gotowała zupę z zacierkami, a działo się to na Wołyniu, krainie obrazowanej w tej książce poprzez wspomnienia z dzieciństwa jako świat utracony, idealny, najlepszy w świecie. Otóż taką zupę z zacierkami gotowała moja łódzka babcia właśnie. Nie jadłam takiej zupki całe lata, a jej smak – specyficzny, bo to taka wodzianka z warzywami i te kluseczki nadają całości smak, przywróciły mi opowieści wołyńskie. Pewien paradoks, świadczący o osmozie różnych kultur, kuchni, też o podróżowaniu ludzi, przesiedlaniu się, czasami przymusowym, a czasami takim z własnej woli, by sobie polepszyć los.

    Na robocie trzeba się skupić. Podstawowa zasada. Kardynalna. A w brak sprzętu nie wierzę. Mam pewne pojęcie o robocie w ceramice. 🙂

  4. bardzo pisze:

    Wodzianka to w Łodzi co innego. To prozaiczna zupa znana w innych regionach jako dziadowska. Rozciera się w miseczce cebulę z czosnkiem, dodaje masła albo szmalcu, soli i pieprzu, do tego poszatkowaną kiełbasę, im suchsza i im starsza tym lepsza, a na koniec wkrusza się bardzo sczeswtwiały chleb i zalewa gorąca wodą. Można dodac Maggi’ego kostkę bulionową, ale nie trzeba.

    Zacierka to specjalnośc zakładu mojej Ślubnej. Najlepsza jest taka rozklajstrowana, na drugi dzień. A same zacierki mozna samemu zacierać, albo kupić gotowe w polskim sklepie w najbliższym polonijnym skupisku.

    Tak, trochę naciągnąwszy rzeczywistość. Krajalnica do kafelek stoi w piwnicy i każde dopasowanie kosztowało podróż po schodach przez dwa piętra. Bo o takich przyrządach jak ołówek czy kątownica za dolar pięćdziesiąt, to chyba nie trzeba nadmieniać. I okulary, o, to jest bardzo ważny sprzęt. Wreszcie już opisywane dwie lewe ręce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s