Słodkowodne wakacje

G4878-Saugatuckinautumn

Po dość burzliwych debatach na telefonie (wszak jedziemy w dwa wehikuły, nieprawdaż), wybór padł na hotel, w którym byliśmy w roku ubiegłym, ale nazwy nie podamy, albowiem dyrekcja placówki zapomniała wykupić reklamę na tym blogu. Dzieciaki z drogi dokonują rezerwacji.  Zajeżdżamy, lokujemy się i zaraz jedziemy do portu u ujścia rzeki Mackatawa, która zaraz przed osiągnięciem basenu jeziora przechodzi w rozlewisko pod ta sama nazwą. Zaraz obok jest latarnia morska i szeroka miejska plaża, na która jednak wejść nam się nie opłaca, ponieważ chca nas na wejściu skasować za całodzienny pobyt, podczas gdy do zamknięcia pozostaje tylko pół godziny. Totez robimy zwrot i pomału zwiedzamy osiedle, które smiało możemy nazwać nadmorskim. Jadąc wzdłuż rzeki, widzimy łódki i jachty, z których najtańsza warta jest sześc cyferek, a takie z siedmiocyfrową etykietką nie należą do rzadkości. Nasz kierowca trochę nerwowo przyspiesza, ponieważ Wnusia zaczyna się pokładać i za chwilę będzie błogo śnić o szczęściu, a tu jeszcze trzeba przewinąć, ewentualnie wykąpać…

Następnego dnia skoro świt lecimy na śniadanie i szykujemy się łapać słońce. Ale, ale.  Nie tak szybko.  Mała musi jeszcze przerobić rutynową poranną drzemkę po posiłku.  Koniec końców, w największy skwar lądujemy na plaży zwanej owalną, jakis dziesięć mil na południe od miasta Holland. Terytorialnie należy ona do powiatu Saugatuck, a zatem nasze całoroczne przepustki do parków stanowych niewiele są tu warte. Trzeba za wstęp bulić przez nos.

Oval-Beach-Saugatuck-MI

(obrazek z Sieci)

Po rozłożeniu majdanu, a to wielkiego parasola, namiociku dla Najważniejszej, krzesełek, stolików, bufetu, lodówki, telewizora, wodotrysku, a także całej masy innych niepotrzebnych rzeczy, owa mała piękność natychmiast wepchnęła się do pierońsko zimnej wody, która wydawała sie jeszcze zimniejsza po słonecznej ekspozycji naszych ciał opalonych jak na razie na piekarza. Nawet się nie skrzywiła. I jak zwykle na plaży, lektura, obserwacja otoczenia zwłaszcza pięknych łódek i szybkich dziewczyn przez lornetkę, a może odwrotnie.

Kilka mil na południe, po drugiej stronie rzeki Kalamazoo, znajduje się park stanowy z niesamowicie piękną, choć niezbyt dużą plażą. Nazywa się wydmami Sagatuck. I nasze stanowe znaczki są tu honorowane.  Ale sęk w tym, że trzeba do niej iść około kilometra przez las po piaszczystym dukcie z góry i pod górę.  Nasze Panie (znaczy się Panie naszych losów), wszystkie trzy zaprotestowały zgodnym chórem przeciwko takim katuszom i skutkiem tego jesteśmy tu, na plaży owalnej.  Z kolei na południe mamy dośc wąską plażę, ale bezludną, za to trzeba do niej pokonać kilka kondygnacji schodów, a poza tym na tych schodach jest ostrzeżenie przed kleszczami, a One się boją wszelkiego łażącego paskudztwa.  Do czego ta Ameryka doprowadziła zwykłych ludzi…  Chyba zwykłych.

W drodze powrotnej zahaczamy o portowo-rekreacyjne miasteczko Sagatuck. Tu jednostek pływających widać trochę mniej niż w Holland, ale kaliczestwo praischodit w kaczestwo i takich wartych poniżej pół bańki raczej nie widać, oprócz łódek saugatuck-michigan-summer-resort-town-at-mouth-of-kalamazoo-river-ACD55Jdojazdowych, jako że wiele z nich zakotwiczono o kilkadziesiąt kroków od nabrzeża. Są małe knajpki, kawiarnie, sklepy z artykułami plażowymi i całkowicie zbędnymi przedmiotami znanymi pod nazwa pamiątek, wypożyczalnie rowerów i drobnego sprzętu wodnego. Z uwagi na wąskość trotuarów, depcze się wszędzie i trzeba uważac jak się jedzie, a trąbić nie wolno.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Słodkowodne wakacje

  1. Pani Blue pisze:

    Widzę, że taka podróż rodzi wiele dylematów. Tylko Wnusia bierze życie takim, jakie ono jest. Wspaniała dziewczynka. 🙂
    Dlaczego zdjęcia z sieci, jak własne są b. ładne? To pierwsze świetnie skomponowane, i jakie malarskie!

  2. BARDZO pisze:

    To pierwsze też jest z Sieci.
    Na własnoręcznych zdjęciach znajdują się osoby, bohaterowie tych pseudoreportaży, więc niezbyt bezpiecznie jest je publikować.

    Wkrótce powrót do oryginalnej tematyki.

  3. Pani Blue pisze:

    Dał Pan jakiś znak życia. To dobrze.
    Ale nie lubię, jak Pan obniża wartość tego, co pisze. To chyba cecha Polaków – takie smaganie się. Inni tego nie robią.

    Wie Pan, miałam tyle ciężkiej roboty ostatnio. Miło tak poczytać o czyichś wakacjach.

  4. bardzo pisze:

    To jeszcze zrobimy jeden odcinek z tych wakacji, a potem już na pewno powrót do najważniejszego z tematów, mianowicie do jedzenia i picia. (teatrzyk jednego widza, aczkolwiek bardzo mi miło)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s