Kilka spostrzeżeń (przerywnik)

Mieszkańcy Rzymu stanowią wielką różnorodność typów rasowych i etnicznych. Przeważają oczywiście Europejczycy, ale widoczne są wpływy arabskie, typowe dla regionu Kalabrii i Sycylii. Autentyczni Arabowie też są obecni, ale wyraźnie zlatynizowani w ubiorze i zachowaniu. Są też Hindusi i im podobni, ci jeszcze nie zasymilowani, a także Etiopczycy, wreszcie murzyni – Afrykańczycy.

Etiopki sa tak piekne, że oczy bola patrzeć, szczególnie gdy odwalone na rzymsko. (chyba tylko moja Żona ładniejsza).

 

(obrazek z Sieci)

Zitalizowani już ludzie, którzy ongiś przybyli z krain dzikich, lub ich rodzice, a szczególnie tu urodzeni, wyróżniają się elegancją w ubiorze i zachowaniu.

Jak wygląda życie Rzymianina? Ano, budzi się przed ósmą i dba o siebie, w międzyczasie telefonując po kawę i cornetto (cornetto to słodki rogalik, i z naciskiem sugeruję, aby sie nie przejęzyczyć zastępując głoskę e głoską u, co skutkować może tragicznie). Potem jedzie do roboty autobusem lub metrem na dziewiątą (samochodem to nie, bo nie ma gdzie parkować) i pracuje do południa, po czym życie zamiera, jako że wszyscy idą albo na obiad albo do domu spać.  Handel i usługi są wznawiane o trzeciej lub czwartej i fajrant jest o siódmej albo ósmej.  Dolce vita…

Czasami zamiast kawy i rogalika jada się kolację.  Śmieszny kraj.  Kolacja (colazione) przypada na godziny ranne.  A wieczorny posiłek nazywa się cena. Takoż owo śniadanie-kolacja składa się ze świeżego pieczywka, szynki (najlepiej parmeńskiej prosciutto), salami i świeżego masełka. Do dwunastej kawę pija się z mlekiem, po południu mleko nie uchodzi, zatem jeśli ktoś zamówi capuccino po południu, to wprawdzie dostanie, jako że klient nasz pan, ale kelner się trochę zdziwi. Niektórzy na śniadanie jadają same słodkie wypieki, a jest tego zatrzęsienie i doskonałe i nie tak wściekle słodkie jak na Nowej Ziemi za oceanem.

Nie sposób pominąć sery. Włosi kochają sery.  Twarde sery, swieże, miękkie, pleśniowe, nie tylko włoskie, ale i francuskie, na przykład brie jest popularny nadzwyczaj. Każdy rodzaj sera ma inne przeznaczenie, ale o tym może napiszemy oddzielny minireferat.

Hotele obok normalnego śniadania oferują amerykańską wersję, jajka na boczku, płatki zbożowe, sok pomarańczowy i pancakes, grube naleśniki polewane imitacja syropu klonowego z marmoladą.

W Rzymie pije się bardzo dużo wody, co jest zrozumiałe, bo wodociągowa woda jest tu doskonała, jako iż pochodzi z artezyjskich źródeł głębinowych. W starym Rzymie są liczne fontanienki-wodopoje, liczące sobie parę tysięcy lat, a poza starym miastem w każdym bufecie czy piekarni bez pytania podają szklankę wody do picia każd
emu, kto wchodzi.

Zarówno w porze obiadowej jak i wieczorem można sobie zamówić normalny obiad. Pierwsze danie stanowią kluchy, albo rzadziej zawiesista zupa. Rzecz jasna, pasta występuje w kilku milionach rodzajów i wersji, podstawowa i najpopularniejsza to spaghetti. Na nasz gust kluchy sa trochę niedogotowane, ale podobno takie w ogóle nie tuczą. Tutejsi wykazują na ogół dość foremną figurę jak na nasza zamorskie przyzwyczajenia. Przekadajc to z polskiego na nasze, Włosi s adni, a zwaszcza Włoszki.

Kluski podaje się na następne kilka milionów sposobów. Ale najczęściej po prostu z pomidorami, o czym bylo w pierwszym rozdziale naszego pobieżnego opisu. Także alla carbonare, czyli z jajkami, oliwą, masłem, szynka lub boczkiem i cebulą.  O czosnku nie wspominamy, bo to integralny składnik prawie każdego talerza z pastą. W tym przypadku jajka wbija się na wyjęte i odcedzone gorące spaghetti, i na nich się ścina białko i żółtko.

Także popularne są frutti di mare, a więc wszystko co pływa w obydwóch morzach, Tyrreńskim i Adriatyckim.  Otóż, rybki, ślimaczki, krewetki i inne raczki, ośmiorniczki, małżowiny różne i wiele, wiele innych morskich potworów, które wyglądają straszliwie, a smakują niebiańsko. To całe towarzystwo potrafi się spotkać na jednym talerzu, na pomidorowym sosie zwanym marinara.

Jesli przy stole prosimy o więcej sera do posypania, może to zostac odebrane jako próba poprawiania kuchmistrza.  A każdy kucharz, kuchcik czy kuchmistrz ma kota na punkcie swojej funcji, bo makaroniarze kochają gotowac i jeść i śpiewać przy stole.

Do kluchów podaje się świeże bułeczki, albo chlebek z chrupiąca skórką, żeby było czym wytrzeć talerz.  Ta czynność nazywa się niezbyt apetycznie jak na Rodaka ucho, otóż scarpetta.

Potem przychodzi danie główne, mięsne albo rybne, ale tylko z zieloną sałatką, a obok oliwka z oliwek i sezonowany z ziołami ocet. Czegoś takiego jak znany na całym swiecie Italian Salad Dressing to tutaj nie ma.

Wreszcie coś na słodko i na koniec owoce.  Przez cały czas obiadu pije się vino de la casa, najczęściej z dodatkiem wody mineralnej, także gazowanej.

Przy stole siedzi się długo, pożywiając się pomału i rozmawiając, a tematy są trzy.  Futbol, samochody i dziewczyny. I się śpiewa, a tematyka jak wyżej. Plus o Rzymie, bo Rzymianie zakochani są w swoim mieście, podobnie jak my, mieszkańcy naszej Warszawy.

Czy w Rzymie jest pizza?  Jest, czemu nie.  Ale nie tak smaczna, jak należałoby oczekiwać.  Podobno w Neapolu jest o wiele lepsza i zupełnie inna. Pizzę jada się raczej w południe, choć i to nie musi być regułą.

Powyższe to tylko delikatne dotknięcie motywu rzymskiej kuchni. To temat, przy którym ocean wydaje się być kałużą przed domem po wiosennym deszczu.

Druga sprawa.  Jak się Rzymianin porusza po mieście.  O sieci komunikacji miejskiej już wspominaliśmy. Tym systemem można się dostac dosłownie wszędzie. Gdy zaopatrzymy się w abonament, przemieszczanie się tym sposobem jest szybkie i sprawne.

Samochód stoi zwykle w garażu pod ziemią albo na parkingu przed domem. Używa się go nieczęsto i do dalszych wypadów. Natomiast niezwykle popularnym środkiem lokomocji jest dwuślad, który mozna wszędzie zaparkować, a w korkach zgrabnie lawiruje. Najwięcej widzi się skuterów, od lekkich pięćdziesiątek do mocnych ćwierćlitrowych, produkcji zarówno rodzimej jak azjatyckiej. Popularne są też szybkie motocykle, przy czym Włosi są dumni ze swoich Ducati, czy Moto Guzzi, które pomysłowością i estetyką zaprojektowania biją na głowę Japończyków. Są też BMW i rzadko zdarza się klasyk, choćby Harley Davidson. Dwuślady parkuje sie za darmo, na poprzek, zakładając takie cęgi na kłódkę dookoła tacy hamulca, aby złodziej nie mógł odjechać.

Parkingi są oznaczane różnymi kolorami.  na białym parkujemy dowolnie.  na niebieskim parkuje się ustawiając przewidywaną porę odjazdu na takim smiesznym tekturowym zegarku i się płaci albo nie.  Czerwony jest płatny i kosztuje rękę i nogę. I jest pomarańczowy za darmo dla inwalidów, kobiet i mężczyzn w ciąży (ręce precz od mojej macicy!  – emeryt) i osób z małymi dziećmi, przy czym niekt nie sprawdza autentyczności upoważnienie do parkowania.  Rzymianie grzecznościowo pozostawiają te miejsca wolne dla potrzebujących.

Parking miejski kosztuje około dziesięciu euro za dzień.  Czasem trochę więcej, a pod dworcem metra taniej.

Rowery, rowery, rowery.  Wypożyczalnie rowerów i skuterów, a nawet pięknych motocykli Ducati na placu Argentyńskim. Najfajniejsza firma pożyczkowo motocyklowo rowerowa nazywa się Bici Baci (rowerowe pocałunki).  Romantycznie, nie?  Nie wiem, jak zabezpiecza się rowery przed kradzieżą spod sklepu albo trattorii.

W następnym odcinku wrócimy do naszej relacji z wizyty w Rzymie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Kilka spostrzeżeń (przerywnik)

  1. Pani Blue pisze:

    Dokładnie jest tak, jak Pan tu podał. Wspaniała kuchnia, wspaniali ludzie, piękna kultura. Inaczej niż np. w Londynie, gdzie człowiek cały dzień chodzi o suchych pysku. Chyba że kupi sobie jeden z tych napojów, gazowanych, sztucznie dosmaczonych, słodzonych, mętnych jakichś, po niewielkim
    odstaniu – lurzastym okropnie. Tęskniłam wtedy za polską zwykłą wodą: Kroplą Beskidu, Nałęczowianką. Dziś często z kranu piję.
    Kranówka warszawska jak rzymska – b. dobra. 🙂

  2. Pani Blue pisze:

    Zdjęć nie pochwaliłam. B. ładne. Lustrzankowe?

  3. bardzo pisze:

    Zdjecia z komorki. Woda w Warszawie naprawde ostatnio dobra I bez fluoru. Rzymska woda bardzo twarda, a zwykle twarda woda jest dobra w smaku. Ale dla wygody mona zaopatzyc sie w wode butelkowa, w cenie od 30 eurocentow d 3 eurodolarow za takie same opakowanie – zalezy gdzie sie kupuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s