Epitafium dla Psa

IMAG0001

Odpoczywaj, Piesku.

Bylismy razem przez więcej jak trzynaście lat.  Byłeś najlepszym, najpiękniejszym i najmądrzejszym Psem, z jaki miałem kiedykolwiek do czynienia.  Nierzadko warto było odejść od ludzi żeby z tobą porozmawiać.

Wiele dolegliwości wieku podeszłego dokuczało Ci już równocześnie. Na pewno Tam jest ci lepiej.

W moim imieniu poliż po rękach świętego Franciszka, który czytał Słowo wilkowi, bratu twojemu.  Przytul sie do św. Brygidy, która pouczała, że nasze pieski będą o nas mówić tam na Górze.   Pokłoń się nisko św. Bernardowi, który mawiał: Qui me amet, amet et canem meum.

I czekaj cierpliwie, bo i za mną kalendarz chodzi już krok w krok.
Do zobaczenia, Pikusiu.

Reklamy
Obrazek | Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Epitafium dla Psa

  1. Tekla pisze:

    Bardzo piekny piesek..szkoda faktycznie ,ze tak krotko zyja nasi przyjaciele..cóz mozna wiecej..smutno..pusto..znam to więc wspólczuję bardzo..

  2. Marucha pisze:

    U dobrych ludzi odejście Psa zostawia na zawsze dziurę w sercu. Z czasem trochę się zabliźnia, ale nigdy nie znika.
    Bardzo mi przykro…

  3. ; pisze:

    Dziekuje za dobre słowa. Może czasem lepiej nie mieć zwierzaków, żeby sie nie przywiązywać.

  4. j pisze:

    „..Może czasem lepiej nie mieć zwierzaków, żeby sie nie przywiązywać….”
    …lepiej je miec, kochac i brac od nich milosc niz nie miec. Nawet jesli po ich odejsciu zrobi sie nam dziura w sercu…
    Niech Pikusiowi bedzie dobrze w jego psim niebie.

  5. bardzo pisze:

    Dziękuję Jahalinko, za za Twoją tu wizytę. Może dobrze jest nie wiedzieć co znaczy kochac, To takie niemęskie, Chop sie po prostu zaprzyjaźnia. I dobrze, bo uczucie dzis jest, jutro mija, a przyjaźń pozostaje na zawsze. I dlatego zwierzaki może lepiej pozostawić samym sobie.

  6. Jolanta M. pisze:

    Jakże mi przykro. Nie wiedziałam.
    Najlepszą część naszego charakteru oddajemy naszym zwierzakom.
    Nasz piesek spajał naszą rodzinę. Pokazywał nam jacy mamy wobec siebie być: pomocni, troskliwi, przywiązani, wierni, oddani.
    Pikuś długo żył jak na takiego dużego pieska.
    Proszę pomyśleć. Już nie będzie cierpiał. Ale spojrzenia, zapachu, łap psich, zimnego psiego noska, zawsze będzie brakowało.
    Niestety, wiem, co piszę.
    Panie Piotrze. Uściski.

  7. RomanK pisze:

    Mysle, ze te nasze zwierzatka sa po to – zeby przypominac nam – memento mori ….bo …vita brevis.

  8. bardzo pisze:

    Też tak sobie pomyslałem. Bardzo brevis to życie. Ano, Pikuś nie będzie cierpiał, tylko nam szkoda mądrego i przywiązanego zwierzaka. On literalnie rozmawiał, choć niekoniecznie głosem. I kto tu powie że Pies nie myśli. Zimny nochal to tylko jeden ze sposobów komunikacji.

    Czy one sa tylko po to, żeby przypominać o marności tego życia? No, nie wiem. Papuga żyje sto lat, żółw drugie tyle. One są przede wszystkim po to, żeby uzupełniac nasze ułomne zdolności. Bo ani nie biegamy jak inne stworzenia, ani nie skaczemy, ani nie pływamy dostatecznie szybko by złapać rybę, węch słaby, wzrok a przede wszystkim zatraciliśmy ten jedenasty zmysł, który pozwala nam czuć rzeczywistość w innych wymiarach. Pies to potrafi i przekazuje nam, czego sie dowiedział przy użyciu swojego radaru. Najstarsza znana rasa psów, malemuty, pomagały Male Nuitom na Grenlandii polować na foki. Pies siedział z człowiekiem przy przeręblu i w odpowiednim momencie dawał znać, kiedy trzeba miotnąć harpunem. (o tym jest w nieukończonej jeszcze książce Terra Incognita.) Nie doceniamy mozliwości psa i wychowujemy go na zabawkę, tylko żeby robił sztuczki ku uciesze naszych gości.

    Ech, rozgaduję się niepotrzebnie.

  9. RomanK pisze:

    Pojechalem dzis w sobote ..do Daniela…blacharz , ktory robi z blachy to -czego nie da sie z blachy zrobic…a wlasnie potrzebowalem cos takiego. Daniel ma podbite oko i rozwalona warge- pytam sie go zatem :
    -Biles sie ???
    – Tak…
    – Czys ty glupi w twoim wieku???
    – Bo gdzies wczoraj w saloonie wspominal swojego Boo, ktory mu zdechl 4 latat temu….i mlodszy z Medows’ow…nie chcial wierzyc, ze Boo to byl najmadrzejszy pies nie tylko w Tarrant County, ale w calym Texasie..i nie tylko w Texasie, ale w calym swiecie…no i z tego do tego, pare piw…pare shootow…Danielowe lata…i krewkie cowboys….
    I kiedy mi to powiadal…. przed jego bude zajechalo trzy trucki, a w nich cowboys….Daniel stojac przy gietarce na koncu shopu, powiedzial do mnie , shoot gun w kiblu za drzwiami…
    Chlopaki staneli przed buda i jeden z nich zawolal:
    – Daniel…I’d come with applogy for yesterday…. I’ am very sorry Man….
    Daniel wyszedl, wycierajac rece szmata….
    – Ok ..Billy….no hard fellings…. i podali sobie rece.
    A wtedy jeden z nich podszedl do trucka wyciagnal z niego i podal Danielowi slicznego szczeniaczka bialego labladorka…., ktory wyciagnal lepek i dal poteznego liza Danielowi….
    Ten wzial na rece szczeniaczka – a ten zaczal szalec……lizac go po gebie i po lysinie…..
    ..I Daniel sie rozplakal……..
    Chlopoki byli szczesliwi…pojechali…a ja siedzialem i patrzylem, jak Daniel z szafki wyciaga miche na wode, na jedzenie i rozmawia z …..malutkim Boo…..
    Jadac do domu przypomnial sie mi ten wpis u pana- panie Pawle…. i zaraz tez dopisalem….

  10. bardzo pisze:

    Dziekuje za zamieszczenie historii z teksaskim szczeniaczku Boo. Do nas przyjechała córka ze swoim Pięknym i moją Wnusią. Przywieźli ze sobą swoja czarna sunię wariatke zlekka pitbulowatą. Bo oni sa chwilowo bezdomni, sprzedali chałupę, a z kredytem na nową bank sie spóżnia, dopiero jutro beda podpisywac kontrakt (abstrahując od idei pozyczek hipotecznych – spłata tańsza niż komorne za wynajęcie plus interest jest tax deductible, a poza tym oni obracaja tymi chałupami szybciej niż ja umiem mrugać). I ten czarny diabeł od razu na się wlazł mojemu drugiemu dziecku na kolana i wylizał go dokumentnie. Wie jednak, ze mnie po mordzie lizac nie wolno, te pitbule nie sa takie głupie na jakie wyglądają. Zdaje się, że ona będzie u nas więcej niz u nich z uwagi na wkrótce raczkujące dziecko (tempus fugit). Trzeba się bardzo pilnować żeby nie przywiązac sie do zwierzaka, co jest bardzo trudne, bo ta cholera łazi za mna krok w krok. Nawet teraz, jak to pisze, położyła sie mi na nogach. Ponadto, ten pies juz na pewno nas przezyje, my pójdziemy w Inny Wymiar, a psu bedzie smutno. Szczęście w nieszczęściu, ze ma dwie rodziny…

    http://pokazywarka.pl/j73lkp/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s