Krewetki po włosku

Cóż, nabraliśmy apetytu na jakieś frutti di mare, nieprawdaż?  Sporządźmy sobie zatem najprostsze danie włoskiej kuchni morskiej, mianowicie krewetki na kluchach.  Nie śmiem nawet marzyć o porównywaniu się z mistrzami (i mistrzyniami) włoskiej kuchni, proszę popatrzeć, z jaka pasją, wręcz con amore, podchodza do spraw związanych z przygotowaniem pozywienia, z jaką naturalną harmonią poruszają się w kuchni, traktując kulinarną wirtuozerię jak coś zupełnie zwyczajnego, codziennego.  Muzyka też im wychodzi podobnie… Poniżej dziewczynka przygotowuje kluchy z krewetkami:

My sobie uprościmy nieco tę procedurę, albowiem po pierwsze, nie mamy dostępu do krewetek prosto od rybaka, po drugie, nie mamy wprawy w wypapraszaniu tych stworzonek otrzymanych in statu nascendi, po trzecie, nie chcemy straszyć rodzimego konsumenta widokiem morskiego stwora, który patrzy nań z talerza czarnymi oczkami. Nabędziemy zatem już ugotowane i obrane krewetki, jedynie sam ogon bedzie niejadalny, ale to będzie nasz italiański akcent. Najsampierw ustawimy ogrzewanie na średnio i na kilka łyżek oleju oliwkowego wrzucimy troche ostrego czerwonego pieprzu pepperoncino, oraz duży ząbek czosnku, albo dwa małe, możemy je pokroić bardzo grubo, albo i nie.  Po minucie dołożymy niewielkich pomidorków ćwierć kilo, przekrojonych na pół, najlepiej świeżych, ale mogą być odcedzone z puszki.  Gdy troche odparują i zmiekną, dodamy pół kieliszka białego wytrawnego wina.  Możemy dorzucić szczyptę bazylii.  Przyznaje sie bez bicia, że dodałem też niewielka szczyptę wegety. Gdy to wszystko nieco zgęstnieje, doprawimy solą i czarnym pieprzem, najlepiej grubo łamanym.  Niestety, nie mamy wywaru z krewetek, dla wzmocnienia oceaniczności smaku dania, więc musimy sie zadowolić tym, co mamy. Możemy użyć obrane, odżyłowane surowe krewetki i dusić w tej mieszance przez jakies pięć minut, wtedy będziemy mieli namiastkę Neapolu, ale najbezpieczniej jednak w tym momencie dodać pół kilo gotowanych krewetek i też będzie dobre, aczkolwiek nieco delikatniejsze.  Podgrzewamy tylko na tyle, żeby krewetki sie podgrzały, a więc około dwóch minut. Pod koniec gotowania nasypiemy zielonej pietruszki i dołożymy ugotowane kluchy al dente, a wiec spaghetti, albo linguini. Jeszcze tylko łyżeczka surowego oleju oliwkowego  i możemy mieszać, po czym podawać na stół.  Ser Romano jest doskonałym dodatkiem do tego dania. 92190-big-spaghetti-mit-scampiWłosi nie choruja na serce, bo jedzą ryby i wszystko co pływa w morzu, a także używaja olej oliwkowy.  Należy jednak przestrzec przed używaniem oliwki do ostrego smażenia, ponieważ punkt dymienia oleju z oliwek jest stosunkowo niski.  Do ostrego smażenia najlepsze sa oleje tropikalne, albo zapomniany szmalec.  Nigdy ceres!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Krewetki po włosku

  1. Jolanta Król pisze:

    Pochwalam innowację z youtubowym nagraniem. Ta pani jest świetna.
    Pomidorki koktajlowe. Teraz w Carrefourze na Marszałkowskiej dość duży wybór i korzystne ceny. Czyli dusimy, dodajemy te ugotowane krewetki i mieszamy z kluchami. Tylko to mieszanie mi się nie podoba. Nieco to zmodyfikuję.
    Smalec mi tu kompletnie nie pasuje. To nie znaczy, że ja nie lubię smalcu. Taka pajdka chleba posmarowana smalcem ze skwarkami smakuje mi bardzo. Ale czy używam do smażenia? Chyba tylko do delikatnego podsmażania pierogów z farszem grzybowo-kapuścianym, tak żeby się złociły.
    Coś czuję, że krewetki będą w sobotę. 🙂

  2. bardzo pisze:

    Mogą byc i te koktailowe.
    Ale powiadam, że z tych odmiany Roma wychodzi danie wysmienicie. To są takie mięsiste i mało soczyste, w kształcie małej gruszki.

    Czemu w sobote te krewetki? W piatek lepiej, bo piątek, a krewetka to przyciez ryba, podobnie jak ślimak. A brukselka to owoc. Zakazany. Może nie?

    U nas w rodzinie była tradycja żeby nie jeść mięsa w piątek. Żaden tam post, bo przeciez jest dyspensa, jeszcze przedsoborowa, ale taki zwyczaj. Staram sie to wciąż kultywować, ale w tym kraju trudno.

    Na szmalcu najlepiej sie smaży pączki (wkróce przepis mojej Babci – tez jako przerywnik, bo nam się ta opowieść troche przedłuza)

  3. Jolanta Król pisze:

    W sobotę trochę więcej czasu, żeby pójść do sklepu i je kupić (krewetki).
    Najtrwalsze jest w nas to, co wynosimy z domu. Moja babcia jadła tylko kromkę czerstwego chleba i popijała zsiadłym mlekiem.
    Dziś idę z A., moją przyjaciółką na piątkowy obiad do Chińczyka ( czy raczej – Wietnamczyka), ja biorę ryż i warzywa, ona makaron z krewetkami, ale naprawdę talerzysko tego jadła, to ja patrzę na nią, kochaną osobę, i myślę sobie: kurczę, co to za post.
    Panie Piotrze, oczywiście, nie znam się na przedsoborowych dyspensach, ale piątek jak najbardziej jest nadal w Polsce dniem postnym.

  4. bart_w pisze:

    Zrobiliśmy wczoraj rybę, dorsza z czosnkiem i masłem pieczonego w małym stołowym piekarniczku. Wyszły trzy słuszne kawałki. Dziecko przyszlo umordowane z roboty i wciągnęło dwa, a moje Żonele jeden na spółke z sąsiadką. Musiał widać wyjść dobrze, ten dorsz. Mi się przyszło obejść samym ryżem. Się żem nie załapał. Patrzę w lustro i oczka jakieś sie robią skuśne. Od tego ryżu. Dobrze że chociaż surówki z kapusty narobiłem jak głupi piwa (z cebulą, porem i marchewką, a także bazylią i czarnym pieprzem).
    Ale na następny dzien był rosołek, to sam zrobiłem sobie dyspensę…
    W miejscu, gdzie łupnął gaz trzy dni temu, znajduje sie w podziemiach wietnamska knajpa. Nie chcę pisać, co w tym lokalu mieściło sie przedtem…

    • Jolanta Król pisze:

      Co się mieściło?
      Polecam tzw. chińczyka na Szpitalnej. Za 15 złotych przyzwoite obiadzisko.
      Jak sąsiadka jeszcze na tego dorsza przyszła, to się nie dziwię. Ale o więzi sąsiedzkie trzeba dbać. Nasza spółdzielnia mieszkaniowa mała. Kilka sąsiadek i kilku sąsiadów mam naprawdę uroczych.

  5. bardzo pisze:

    Nie powiem, co bylo.

    pozdr.

    b.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s