Antrakt

W nieco przedłużającej się przerwie umilmy sobie czas i posilmy się najpopularniejszym daniem w całej Italii, mianowicie talerzem kluchów con pomodore.  Oni to jedzą tak, jak u nas się jada zupę, jest to najoczywistsza część każdego obiadu, a nawet nie tylko obiadu, bo nas kiedyś potraktowano czymś takim o dziesiątej wieczorem na Piazza Navone.

Najsampierw ugotujmy kluchy.  Włosi mają miliony rodzajów pasty, ale napopularniejsze są spaghetti albo spaghettini.  Jak wyglądają te pierwsze, wszyscy dobrze wiemy, a spagettini są nieco cieńsze.  Kluchy gotuje się w osolonej wodzie, łyżka soli na trzy do czterech litrów gotującej się wody.  Jeśli ktoś się boi, to trzy czwarte łyżki. Można je trochę połamać dla wygody, ale nie trzeba.  Osobiście tego nie robię, bo podczas tej czynności złomki makaronu fruwają po całej kuchni i potem trzeba sprzątać, nachylać sie i po co mi to na starość.

Skąd mamy wiedzieć, ile tych kluchów użyć?  Ano, robimy z palca wskazującego i kciuka takie kółko (gest uznany u Żabojadów za obsceniczny) i wkładamy do garnka na dwie osoby taką wiązkę kluchów ile jednorazowo zmieści nam się w tym kółku.  Obyczajowa długość każdego klucha to około 30 cm, a jeśli dłuższe, musimy wziąć odpowiednią poprawkę na długość. To jeśli uważamy się za dobrych kuchmistrzów i zakładamy, że każdy weźmie sobie repetę, w przeciwnym razie bierzemy owych makaronów troche mniej.

Jak się sporządza makaron samemu, to kiedyś napiszemy oddzielnie, na przykładzie Tagliattele, bo włoska kuchnia to jest temat bez dna i na pewno do niej będziemy wracać Bardzo często.

Kluchy gotuje sie okolo 15 minut, a ich gotowość do spożycia sprawdza się organoleptycznie. Muszą być jak na nasz polski gust nieco zbyt twarde.  Gdy przełom nie wykazuje już białego rdzenia, kluchy w Italii są uważane za gotowe. Ale radzę jeszcze trochę pogotować, dajmy na to trzy minuty dłużej.  I tak będa twardawe.

Gdy jadą do nas znajomi z wizytą, i dzwonimy do nich, by sprawdzić jak długo im jeszcze zajmie dojazd, często powiadają: „butta la pasta”, czyli wrzucaj kluchy, zaraz będziemy.

Kluchy odcedzamy i broń Boże nie przelewamy zimną wodą, jak w przypadku wermiszelku na rosołek, ani nie skrapiamy oliwą, bo tłuszcz utrudnia przyleganie sosu do materii kluchowej.

A sos robi się tak:  Bierze cię czosnek, powiedzmy dwa ząbki, podrumienia nieco na oleju z oliwek (u mnie pół na pół z rzepakowym), dalej wrzuca cebule pokrojoną na wiórki albo na dość grube plastry i jak sie juz prawie że wpodszkli, można dorzucić trochę zielonego słodkiego pieprzu pokrojonego w paseczki.  Gdy zawartość patelni będzie miękka, dodamy pomidory z puszki ad libidum, albo pokrojone mięsiste pomidory Roma w kształcie gruszek. Wtedy proces zajmie nam troche więcej czasu.  Przyprawiamy świeżą bazylią, albo ostatecznie suszoną namoczoną przed dziesięć minut w odrobinie białego wina, solą, pieprzem i koncentratem z rosołku, ale oszczędnie.  U nas się fałszuje szczyptą vegety.

Sosów jest chyba więcej rodzajów niż kluchów, ale większość z nich to finezyjne odmiany tego zasadniczego.  Można do tego wrzucić takie śmieszne czarne ślimaczki, albo raczej małże, zwane vongole, albo oliwki, albo trochę mielonego mięsa, albo krewetki, albo cokolwiek nam podpowie mniej lub więcej chora wyobraźnia…

Sos możemy umieścić w misce pośrodku kupy z makaronu. albo podać oddzielnie.  Nigdy nie nakłada sie do talerzy w stanie wymieszanym.  spaghetti-con-pomodoroChyba, że ktos przychodzi do mnie na kluchy, bo my tak właśnie robimy.  Drogowskaz wcale nie musi sam chodzić. Talerze do spaghetti wyglądają jak bliźniacze rodzeństwo naszych
rodzimych tradycyjnych talerzy do zupy.  Spożywa sie toto nakręcając na widelec  (trójzębny – bez aluzji do rizunów – jako iż czterozębny służy do innych celów), otóż nakręcając o brzeg talerza, nigdy o łyżkę, jak mniema reszta świata.  W każdym razie w Rzymie nikt nie podaje łyżki do spaghetti. Posypujemy tartym parmezanem albo serem Romano.

Popijamy białym winem domowym (jeśli znajdujemy sie w wieku podeszłem, czyli po pięćdziesiątce, to czerwonym), mezzo litro na dwie osoby, do którego juz w kieliszku lub stakanku dodajemy niewielką ilość wody, lub gazowanej wody mineralnej.  To taki śródziemnomorski zwyczaj, znany od czasów Imperium.  Rzymianie mają wodę mineralną w proszku, ale jak się ją stosuje, napiszemy innym razem.

I przy stole dużo i szybko gadamy (uczył Marcin Marcina) albo śpiewamy (ditto) i bawimy sie dobrze, bo stołowa atmosfera w Rzymie musi być pogodna, jeśli nie wręcz radosna.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Antrakt

  1. Jolanta Król pisze:

    Jak ja lubiłam te późne popołudnia w Rzymie, gdy wystawione na dworze stoliki czekały na gości, na wieczorne biesiadowanie. Niestety, śpieszyłam się do metra, chciałam być przed nocą w Ostii. Wynajmowałam tam pokój u znajomej Polki, która osiadła we Włoszech z mężem i Auguścikiem, ich małym wtedy 5-letnim synkiem. A w Ostii życie w domach pochowane, nie było już tej aury co w Rzymie (no chyba że na plaży).
    Za radą Basi (tej mojej znajomej) wracałam do Polski z jedną z waliz upakowaną makaronami. Basia mnie przekonywała, że włoskie makrony i kluseczki są jedyne w swoim rodzaju, że z polskiej mąki takie nie będą. Plus słoiczki z pesto, plus oliwa, też jedyna w swoim rodzaju – ojej, jak ja się tej walizy nataszczyłam. Makarony to jadłam okrągły rok, chciałoby się powiedzieć: ruski rok. Mój mąż uważał, że zwariowałam, jeśli dałam się na te kluchy tak psychicznie nakręcić.
    A serio, ta ja lubię nasycić się taką właśnie najprostszą wersją makaronu z sosem pomidorowym. Córunia zawsze coś kombinuje, coś dodaje, łososie i takie tam inne, to ja zawsze pytam: a dlaczego nie same pomidory?
    A wodę to ja tam u nich taką zwykłą piłam, miejską, z różnych kraników. O wodzie mineralnej w proszku nie słyszałam.
    To ja będę miała dla Pana pewną niespodziankę. Ale cicho sza. Na razie niczego nie zdradzam. 🙂

  2. bardzo pisze:

    Woda mineralna w proszku to taki proszek, który sie wsypuje do rzymskiej wody ze studni artezyjskiej, zamyka flaszkę i potrząsa, wtedy związki mineralne rozpuszczają się we wodzie studziennej i uwalnia sie gaz, przez co robi sie woda mineralna.

    Może popełniłem pewną nieścisłość. Woda studzienna w Rzymie jest doskonałej jakości. Nie ma potrzeby robić z niej dodatkowo mineralizowanej Otóż wodę mineralną robi się z tej wodociągowej, a studzienna pije się prosto z rury.

    Skoro Rzym leży na dobrej wodzie, to po co cezarowie kazali prowadzić akwedukty aż spod samych Alp? Otóż w Rzymie mieszkał ponad milion ludzi, włączając wyzwoleńców i niewolników. Studziennej wody używano głównie do mycia i prania. Także system odprowadzenia ścieków był wówczas bardzo zaawansowany, nie tylko w Rzymie, ale i w innych metropoliach, jak Gortyna albo Aleskandria.

    Ale nie rozgadujmy się, to jest temat na inne forum..

  3. Jolanta Król pisze:

    Ależ rozgadujmy się, proszę, mnie temat urbanizacji b. interesuje.
    Wałęsałam się z aparatem po Rzymie całe godziny, po tych ruinach Forum Romanum też; wystawał jakiś kranik, to odkręcałam i piłam. To pewnie była woda wodociągowa.

  4. bardzo pisze:

    Nie byłem w wielu miejscach. Nie bylem na forum romanum, a nawet nie dostalem sie do Capella Sistina. Nie mam w zyciu czasu na przyjeności (poza kuchnią), bo życie gna i trzeba lecieć za tym pociągiem, do którego wszyscy sie juz załapali. Ale aparat rollei i tak się rozgrzał do czerwoności. Woda artezyjska jest w tych słupkach co wyglądaja jak pompy i sa tez tu i tam takie rurki, z ktorych stale leci woda. I mam takie marzenie indyka o niedzieli, zeby na starosc zamieszlac w Toskanii i poznac wszystko co jest w Rzymie do poznania. I do mojej Warszawy blisko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s