To i owo o kaszach

Kasze dostarczają przede wszystkim energii, czyli kalorii, choć nie należy lekceważyć  sporej zawartości błonnika i mikroelementów, takich jak witaminy z grupy B i związków nieorganicznych, czyli mineralnych.  Tak, oczywiście, kasze zawierają białko, ale współczynnik NPU tego składnika jest o wiele niższy od białek zwierzęcych, to znaczy, że jest to białko niekompletne. Kasze wykazują także pewna niewielką zawartość  tłuszczu, w tym niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT). Cenną zaletą kasz jest wystepujący w nich magnez w ilościach niższych jedynie od zawartości w orzechach. Wreszcie kasze należą do produktów nisko przetworzonych, zatem zarodek i wszystko co pod łupiną ziarna nie jest naruszone, a tam wystepuja najcenniejsze składniki zbóż. Węglowidany obecne w kaszach posiadają postać długich, czasem nieco rozgałęzionych łańcuchów glukozowych, zatem trawienie ich przebiega stosunkowo długo, skutkiem czego po spożyciu kaszy przez długi czas nie odczuwamy głodu. A więc kasze stanowia nieoceniony składnik diet odchudzających.

Kasze były najważniejszym składnikiem pożywienia pierwotnych Słowian, jako że kartofle, czyli pyry przybyły do nas z południowej Ameryki dopiero czterysta lat temu. Wschodni nasi bracia do dzis powiadają: „Szczy da kasza – piszcza nasza”, przy czym szczy to po rusku barszcz.

Najzdrowiej kaszę gotuje sie w sposób następujący: Do garnuszka wsypuje się odmierzoną szklankę kaszy i zalewa zimna wodą.  Miesza się energicznie, odstaje i odlewa. Te czynność powtarza sie w sumie czterokroć. Następnie do odcedzonej (dobrze odlanej) kaszy dodaje sie dwie szklanki wody i jeszcze trochę, dosypuje soli, na przykład pół do jednej łyżeczki od herbaty, można jakiegoś ziółka, jak bazylia, albo czarny pieprz i stawia na niezbyt intensywnym ogniu pod częściowym przykryciem.  Uwaga:  Trzeba doglądac często, a najlepiej stać i pilnować, poniewaz kasza strasznie lubi uciekać z garnka. Gdy się zagotuje, pomieszamy drewnianną łyżka raz lub dwa, pogotujemy z minutkę, zdejmiemy z ognia, przykryjemy szczelnie, zawiniemy w ścierkę, potem ręcznik potem w czterokrotnie złożony koc, kładziemy zawiniątko na kanapie i przykrywamy poduszką. Teraz możemy iść sobie na zakupy albo do pracy bez obawy, że nam sie to przypali albo rozgotuje. Mamy jednakże zakonotowane w pamięci, iż kasza będzie gotowa już po pół godzinie, do czterdziestu minut.

Babcia Irenka gotowała kaszę troche inaczej. Najpierw rzecz jasna płukała jak wyżej, potem podgrzewała na kuchence mieszając, aż kasza sie zrobiła prawie sucha. Następnie wbijała jajko i zaprażała aż ziarenka kaszy stały sie szkliste. Potem dodawała wody w ilości dwóch szklanek na szklankę kaszy i dalej jak wprzódy, zagotowywała i zawijała, albo też pyrkało toto na wolnym ogniu, ale w takim przypadku trzeba było mieszać i uzupełniac odparowaną wodę.

Arab Omar z Kortowa zarówno ryż jak i kaszę gotował podobnie, ale bez jajka, za to zaprażał z łyżka oleju przed dodaniem wody.

Do gotowania kaszy doskonale nadaje się elektryczny ryżownik. To urządzenie nie wymaga żadnego nadzoru, naciska sie guzik i się odchodzi do innych czynności.

Gotową kaszę, na przykład jęczmienną, albo gryczanną, podaje sie z gęstym sosem, gulaszem, albo zrazami, albo też z grzybami. Można ze wszystkim. Starosłowiańska kuchnia w tym zakresie umiaru nie zna.

A oto przepis z kalendarza, na kaszę gryczana z boczkiem. Ze zrozumiałych powodów musi byc prosty, jako iż na kalendarzowej kartce zbyt dużo miejsca nie ma. Boczek się kroi w kostke i topi. Może to być boczek wędzony. Na 15 deko boczku przypada jedna słusznej wielkości cebula. Do stopionego boczku dodaje sie pokrojoną w dolarki cebulę, podsmaża i dodaje do kaszy.

Albo na przykład kuskus po chińsku. 20 deko kuskusa zalewa się w rondelku szklankąrosołku albo bulionu z kostki i lekko podgrzewa aż napęcznieje. Następnie na patelnię wrzuca  się pół słoiczka pędów z bambusa i opakowanie mrożonej chińszczyzny. Doprawia sie sosem sojowym i bardzo ostrożnie solą, poniewaz sos sojowy juz zawiera znaczne ilości soli. Także sie pieprzy, dorzuca napęczniały kuskus i mamy kaszke po chińsku.

W post albo gdy nie mamy ochoty na mięso, możemy ugotowac gołąbki. Tu też posłużymy się rodzajem oszustwa. Kapuścianne liście napełnimy kaszą (lub ryżem) wymieszanym z zupką grzybową z puszki (plus sól, pieprz, podsmażana na oleju lub oliwce cebula z odrobina czosnku, może z dodatkiem czerwonego słodkiego pieprzu zwanego w Polsce papryką).  Gotujemy  na wolnym ogniu ściśle ułożone w niezbyt głębokim garnku z odrobina wody z dodatkiem na przykład pomidorów z puszki lub świeżych, albo też kilku suszonych grzybków.

Wreszcie możemy sobie sporządzić kotlety z kaszy i kapusty. Weźmiemy pół kilo kapusty białej, albo lepiej włoskiej, ćwierć kilo świeżych pieczarek, łądna sporą cebulę, jeśli lubimy, to ząbek czosnku, trzy jajka, trochę mąki, kaszki manny ze trzy lub cztery łyzki, przyprawy.

Kapustę najlepiej podgotowac na parze, przy czym do wody sypiemy trochę soli i szczyptę cukru. Ale we wrzątku też obgotować możemy.  Pieczarki podsmażymy lekko z masłem i cebulką. Wszystko zemlemy w maszynce do mięsa, przyprawimy do smaku, dodamy dwa jajka, kaszkę manną i wyrobimy na masę, która się nam będzie nieco kleić. Dalej jak w przypadku zwyczajnych kotletów. Uformujemy płaskie kotlety, naznaczymy je w kratkę dużym nożem, obtoczymy w mące, jajku, bułce tartej i usmażymy po obydwóch stronach na oleju. Podawać mozemy z kaszą na sypko.

Z kostkami sporządzonymi z zastygniętej kaszy manny możemy podawac rosół i inne zupy zamiast z makaronem. Ot tak, dla odmiany.

Kasza to wdzięczny materiał, z którym możemy się bawić sporządzając najrozmaitsze i najdziwaczniejsze wykwintności bez obawy, że coś nam sie schrzani.  Zachęcam do eksperymentów.

Obrazek

na zdjęciu:  Kasza

(ups, pomyłka. Miała byc kasza, a wyskoczyła skądś Kasia.  Juz sie poprawiam – poniżej kulebiak z kaszy)

Obrazek

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „To i owo o kaszach

  1. Jolanta Król pisze:

    Kuchnia mojej babki, mam wrażenie. Lubiła podawać rosół z kostkami zastygniętej kaszy manny. Muszę wrócić do tego sposobu podawania rosołu. Myślałam, że do każdego rodzaju kaszy inna ilość wody. A tu „dwie szklanki i jeszcze trochę”. OK. To całość rzeczy b. upraszcza. Bo już miałam ściągę uwieszoną na lodówce. Niegdy nie mogłam zapamiętać.
    Świetny blog. Gratuluję wiedzy i stylu. 🙂

  2. Nemo pisze:

    Ponieważ nie ma na tym blogu wolnych tematów, piszę swą prośbę tutaj,. Panie Bardzo Najszanowniejszy, naszła mnie straszna ochota na bitki. Podrzuci pan mi jakiś zacny przepis? 🙂

    • bardzo pisze:

      Bardzo, bardzo przepraszam za brak aktywnosci. Duzo sie działo w kuchni, ale o tym jeszcze napiszemy. W skrocie powiem, ze juz jest calkowicie nowa i gotowa na rozpoczecie wideo wersji Fantazji Kulinarnych.

      Gdzie Pan zamieszkuje, panie Nemo? Bo jesli we Warszawie, to natychmiast moge powiedzieć, gdzie bitki są najbardziej intenzywne. Mianowicie w Akwarium naprzecipko russkiej szopki.

      Ale powaznie: Będe ostrożny w tym doradztwie bitkowym, albowiem mi wychodzą albo zbyt twarde, albo nie z takim profilem smakowym, jaki bym chciał. Najlepsze bitki robia Ślązaczki, a jak jeszcze coś w nie zawiną, to…. Cholewa, zgłodniałem.

      To może być troche długaśne, więc zaraz wstawię na główna stronę. Przepis pani Helenki.

      Pozdr.

  3. NICK pisze:

    Wyczerpuje Pan temat dogłębnie – gratuluję.
    Uwielbiam zdrową kasię, przepraszam, KASZĘ. Wszelkiego koloru, fau pas, wszelkiego rodzaju.
    A kochana żoneczka nie za bardzo. Za rzadko jadamy. Polska gryka – to jest to. Aż słodka… .
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s