Oto drugi odcinek HISTORII PIWOWARSTWA

Egipcjanie zasmakowali w piwie (wcale im sie nie dziwię) i przejęli od Babilończykow trudną sztukę warzenia tego napoju. Egipska technologia, podobnie jak babilońska, do sporządzania zacieru stosowała surowe ciasto. Do dziś fellachowie nad Nilem wciąż gotują piwo w ten sam sposób. Dla uszlachetnienia smaku, dodawano do piwa daktyli. O wielkim znaczeniu fachu piwowarstwa świadczy fakt, że skrybowie utworzyli specjalny hieroglif do określenia piwowara. Niestety, ten symbol nie egzystuje ani na Wordzie ani w żadnym innym programie edycji tekstu. 

Od czasów staroegipskich, browarnictwo spopularyzowało się w Grecji i Rzymie. Tak, Włosi już kilka tysięcy temu potrafili produkować pierwowzór piwa Peroni. Pliniusz pisze o o popularności piwa w regionie śródziemnomorskim na długo PRZED istnieniem winorośli. Dopiero później Rzymianie uznali wino za napój bogów (mianowicie Bachusa, którego i tak podwędzili Grekom i zitalianizowali imię jego na swoje nikczemne potrzeby). W tym czasie piwo gotowano tylko na rubieżach Imperium, gdzie wino było drogie i trudno dostępne. Piwo stało się napojm barbarzyńców w opinii Rzymian dopiero wtedy, gdy już pili prawie wyłącznie wino. Tacyt mianowicie w swoich pierwszych ekstensywnych kronikach na temat starożytnych Germanów, twierdzi, że “za napój Teutonowie mają straszliwy wyciąg fermentowany z jęczmienia lub pszenicy, który wykazuje zaledwie dalekie podobieństwo do wina”. Piwo z tych czasów było nietrwałe, nie miało też prawie żadnej piany. Najstarszy dowód istnienia browarnictwa na ziemiach teutońskich, amfora do piwa znaleziona niedaleko dzisiejszego miasta Kulmbach, pochodzi z wczesnego okresu Hallstatt, czyli z około 800 lat przed Chrystusem. 

Do czego nasz zachodni sąsiad za skarby się nie przyzna, to wysokie prawdopodobieństwo, że Germanowie przejęli sztukę warzenia piwa od Słowian, których z kolei nauczyć mieli tego Rzymianie przybywąjacy po gentarum, czyli bursztyn. Starosłowiański napój zwany Biór jest prawdopodobnie protoplastą narodowego napoju Niemców i Belgów. Osobiście skłonny byłbym przychylić się do tego poglądu, ponieważ słowiański kult życia i harmonii z Naturą świadczy, że jesteśmy genetycznymi piwowarami. 

Pierwsze kilkaset lat naszej ery to okres wielkiej popularności piwa. Piwo było już wtedy typowym towarem handlowym, a dawno przestało być produktem związanym z kultem. Stało się ważnym artykułem powszechnego użytku, rzekłbym – pierwszej potrzeby. Pochodzący z tego okresu reklamowy kubek handlarza piwem został znaleziony niedaleko miasta Trier. 

Piwo wówczas było znane i popularne w Skandynawii. Fiński poeta Kalewala w swoich sagach, zaledwie dwieście wierszy poświęcił stworzeniu świata, podczas gdy opiewaniu walorów piwa, ponad czterysta. Wielki ówczesny nordycki pisarz Edda twierdzi, że wino zarezerwowane jest dla bogów, piwo dla śmiertelników, a miód pitny dla mieszkańcow mogił. 

Piwowarstwo, podobnie jak wypieki, pozostawało specjalnością kobiet aż do okresu średniowiecza. 

Za to w okresie gomułkowsko-gierkowskim, sfemalizowane (excuse le mot) urzędy administracji miejskiej i regionalnej przyczyniły się skutecznie do spadku kultury spożycia piwa, podczas gdy konsumpcja wysokoprocentowych spirytualii kwitła w najlepsze. Pokutuje również teoria mówiąca, że najmądrzejszy człowiek w historii dziwnie jakoś chętnie wypił cykutę, z powodu posiadania małżonki o imieniu Ksantypa. 

Ale to niekoniecznie musi miec cokolwiek do rzeczy. 

Dziewczyny, może lepiej zaproszę Was na krwiste wino hiszpańskie, lub niespokojne Lambrusco, które pachnie słońcem, a emanuje sercem toskańskiego winiarza…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Oto drugi odcinek HISTORII PIWOWARSTWA

  1. Dzonyy pisze:

    Kulmbacher Bier, to dość znane piwo jest. Całkiem niezłe.

  2. bardzo pisze:

    O, to temat rzeka. Ktore piwo jest najlepsze, o tym mozna gadac przez całą noc i jeszcze trochę. Kiedyś najbardziej lubiłem z jasnych francuskie z Alzacji Kronenberg, potem nowozelandzkie Rotsztajner, czy jakos tam, a teraz za najlepsze uwazam wlasnej roboty, choc to oczywiscie wrazenie subiektywne. Z ciemnych najbardziej mi podchodzi Szwarcbier z Monachium, a takze potrojny stout z Tennessee. Ten Guinness co jest na rynku nie wart nawet wzmianki. Ponoc oryginal, co jest w Irlandii jest duzo lepszy. Ze specjalnych, na uwage zaslugiwal warszawski porter, ale juz go nie ma. Takze Grodzisza juz nie ma. Wszystko co w Polsce dobre, zostalo zlikwidowane.

    Ale niepotrzebnie sie rozgaduje na temat wlasnych preferencji. Wiele osob lubi piwa mocne, nawet jasne. Dobre jasne mocne jest bardzo trudno ugotować. I nie mozna tego wypic wiecej jak dwa kufle, bo glowa zaczyna latac, a piwo nie jest napojem do ubzdryngolenia sie, tylko do napicia sie w dobrym towarzystwie.

    Napijmy sie wiec Kulmbachera. Pod ementaler z czarwoną papryczka. W browarze pije się piwo do sera.

  3. Dzonyy pisze:

    Dobrze jest, pod ementaler z papryczką, z wielką chęcią:)
    . Byłem w Bawarii z moim wujkiem, plastykiem. Został po wojnie, tak wyszło. Kiedy studiował, pracował w takiej miejscowości Obergriesbach, w restauracji, jako kuchcik. Dorabiał do studiów. Oczywiście, był tam browar, robiący piwo lokalne. Piękne, pyszne, było sprzedawane w „granatach”, 0,33. Z taką niebieską nalepką, oczywiście nazwa Obergriesbacher, typu pils. Wujek jeździł tam dwa razy w roku, brał dwie skrzynki tegoż….Wujek mieszkał w Stuttgarcie. Tam z kolei winnice….Ale to inny temat:)

  4. Dzonyy pisze:

    A z ciemnych, to Quadrupel, Trapisten Bier z Holandii. Ale tylko jeden:) Oni produkują odmiany Hejj, Dubel, Tripel i właśnie Quadrupel. Mozna browar zwiedzać, to jest klasztor Trapistów, niedaleko Tilburga w Holandii, prowincja Brabancja. Polecam. Na taśmie myjącej butelki stała flaszka po Żywcu, naszym rodzimym.
    Kronenberg, to takie z biało-czerwoną szachownicą zdaje się było?
    W Monachium obowiązkowo w Hofbrau (a umlaut), to takie miejsce w podziemiach, wielkości lotniska Tempelhof, popularne dla turystów, gdzie gra kapela bawarska, miejscowi łażą w strojach bawarskich i piją z kufli z klapką, zdobionych po bokach malunkami. Jak ktoś lubi taki klimat, to obowiązkowo. No i piwo, jakże by inaczej, Hofbier, robione tamże.
    A w Alzacji było piwo pt Meteor, bier d’Alsace reklamowane. I tu już dotykamy tematu, czy mocz koński był zdrowy. Coś jak włoskie Peroni. Ale to moje zdanie a wiadomo, że de gustibus……:)

  5. Dzonyy pisze:

    P.S.
    miało być hell, czyli jasne

  6. bardzo pisze:

    Chyba tak, z tą szachownicą. U sąsiadów jest wiele dobrych piw. Belgijskie natomiast wiszą na żołądku jak ołów, choc w smaku doskonałe.

    Niemcy bawią się na poważnie. Co by oni robili bez dobrego piwa… Zanudziliby sie na smierc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s