Piwo domowe

KIlka lat temu, jak co tydzień, łaziłem po garażowych wyprzedażach, polując na ciekawe starocie i książki. Na takiej imprezie czasem można natrafić na lekko przechodzony artykuł gospodarstwa domowego w dobrym stanie, a wiadomo, że dwadzieścia lat temu jakość wykonania była o niebo wyższa, niż w przypadku współczesnego chińskiego badziewiajstwa. Tu na sekunde lub dwie pozwolę sobie zrobić przystanek i donieść  iż chińskie wyroby w Chinach odznaczają się wysoką ceną i doskonałym wykonaniem, podczas gdy ten rozpadający się w rękach szajs przeznaczony jest na rynek amerykański i polski. I ponoć także na inne rynki.

Ale nie o to chodzi.  Przy którymś ze stoisk zobaczyłem niepozorną broszurkę, a tytuł mnie trochę sparaliżował niczym pała bambusowa w rękach instruktora Zen. Piwowarstwo domowe. Zaraz, sobie myślę, przecież od urodzenia siedzę w browarnictwie i pracowałem w browarach i pracę dyplomową robiłem w browarze i nazwisko browarnicze.  Wstyd, że do dziś nie pomyślałem o wyprodukowaniu piwa w domu.

Od myśli do czynu.  Wszak na początku było Słowo, czy nie? Nasi przyjaciele z Kanady podarowali nam kiedyś dwie butle, jedną o pojemności dziesięciu litrów, drugą ponad dwa razy większą. Do roboty zatem.

Zanim pociągniemy tę historię dalej, popiszmy trochę o tym, jak i z czego się robi piwo. Społeczne mity dotyczące napoju, kultury jego spożycia mają siwą brodę, a przyczyną tego stanu rzeczy jest dążenie rozmaitych rządowych czynników do skierowania spożycia alkoholu na wyroby wyżejprocentowe, a to dlatego, iż producent takowych płaci wyższą akcyzę do Skarbu Państwa, niż browarnik. I z innych przyczyn, ale nie rozdrabniajmy się.

Piwo jest najstarszym napojem fermentowanym i od tysiącleci cieszy się wielkim szacunkiem jako produkt odżywczy. Za używkę uważa się piwo od zaledwie kilku dekad, a walnie przyczyniła się do tego mentalność pewnych warstw społecznych w połączeniu z celową zapewne niefrasobliwością władz porządkowych, wskutek tego zacna instytucja budek z piwem została sprowadzona do rangi (excuse le mot) wysikalni, a piwiarnie splugawione zostały do poziomu mordowni.

Ale piwo to napój szlachetny, delikatny, a życiodajny. Wymaga starunku piwowarów wyrosłych na wielopokoleniowej tradycji. Piwowarzy kochają swój fach.  Piwowar, który do piwa nie żywi sentymentu, długo piwowarem się nie ostanie.

Piwowarzy stanowią rodzaj klanu, społeczności wzajemnej pomocy, choć niekoniecznie jest to grupa formalnie zamknięta. Aby być włączonym w tę grupę, trzeba czuć się piwowarem.

Do meritum. Piwo sporządza się ze słodu. Nie, nie z chmielu. Chcąc powiedzieć, że piwo robi się z chmielu, należałoby konsekwentnie rzec, że rosół robi się z soli. Podobnie jak sól w rosole, chmiel jest w piwie jedynie przyprawą.

Słód to częściowo skiełkowane, wysuszone i wypolerowane ziarno zboża, najczęściej jęczmienia. Bierze się słód, kruszy na śrutowniku, zalewa gorącą wodą, który to proces nazywa się zacieraniem, przy czym temperaturę reguluje się w czasie stosownie do wymogów sztuki browarniczej, następnie wysłodziny się odcedza, przemywa gorącą wodą, czyli ługuje i przesącz od tej chwili nazywany brzeczką gotuje się przez godzinkę.

Aby do reszty zdemonizować piwowarstwo, przekaziory nierzadko nadmieniają, jakoby ten i ów pędził piwo w domu. Otóż taka frazeologia jest dowodem niechlujstwa dziennikarskiego połączonego z niewiedzą. Piwa się nie pędzi. Piwo się gotuje. Pędzi się gorzałkę, wino sporządza, a piwo się gotuje, albo popularniej powiedziawszy, warzy. Dlatego piwowar nazywa się piwowar, a nie piwopęd.

W trakcie gotowania do brzeczki dodaje się chmielu w specyficzny sposób, jaki dyktuje browarniczy kunszt dla danego gatunku piwa. Po ugotowaniu (uwarzeniu) brzeczkę się chłodzi i zadaje drożdżami.

Następuje teraz kilkudniowa fermentacja burzliwa, a potem po przetoczeniu piwa do naczynia, czy tanku leżakowego, fermentacja cicha, która zabiera kilka tygodni. Podczas fermentacji tworzy się dwutlenek węgla, niewielkie ilości alkoholu i substancje smakowo aromatyczne, tworzące bukiet właściwy dla rodzaju piwa, które chcemy otrzymać.

Gotowe piwo butelkuje się, lub beczkuje i dystrybuuje.

Mamy dwa główne rodzaje piwa. Najpopularniejsze piwo w krajach anglosaskich to piwo tak zwanej fermentacji górnej, zwane w skrócie ale. W Europie kontynentalnej dominuje piwo fermentacji dolnej, zwane lager. Różnica między tymi dwoma rodzajami polega na zachowaniu drożdży podczas fermentacji burzliwej.  Drożdże górne wypływają na wierzch, podczas gdy dolne opadają stąd nazwa.

Ale dla nas, piwowarów domowych najważniejsza różnica leży w temperaturze, w jakiej drożdże czują się najlepiej. Drożdże górne pracują w temperaturze zaledwie o kilka stopni niższej od pokojowej, a więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy otrzymywali własne piwo w piwnicy.  Drożdże dolne za to wymagają temperatur chłodniczych, albo garażu i odpowiedniej pory roku.

I tu dochodzimy do sedna sprawy.  Gorąco zachęcam do gotowania własnego piwa w domu.  Będzie ono lepsze, czystsze i szlachetniejsze od piw sklepowych, a przede wszystkim będzie ono naszego własnego wyrobu. Nasze zamiłowanie przysporzy nam wielu życzliwych sąsiadów i przyjaciół.  Chyba nie muszę uzasadniać, dlaczego…

Jak się za to zabrać? Ano, piwowarzy domowi chętnie się dzielą swoim doświadczeniem, a w dobie Internetu nauka tej umiejętności jest kwestią kilku uderzeń w klawisze klawiatury. My tutaj służyć będziemy zasadniczymi poradami, jak zacząć i jak złapać bakcyla piwowarstwa, a równocześnie przygotowujemy równoległy portal z bardziej szczegółowymi recepturami i opisami przygód domowobrowarniczych.

Piwo domowe sporządza się w sposób niezwykle prosty. Jedynym wymaganiem, jakie stawia nam ta dziedzina sztuki, jest konieczność przestrzegania absolutnej czystości, graniczącej z warunkami sterylnymi. Jeśli będziemy pracować czysto, po prostu nie ma szans, żeby piwo nam nie wyszło.

Śpieszę ze wstępnymi danymi.  Najsampierw zdecydujmy, jakie piwo chcemy ugotować. Z góry przestrzegam przed piwami mocnymi. Nie są smaczne, dużo tego wypić nie można, a jasne mocne piwa sporządzić jest trudniej, niż pełne. Zróbmy dziś więc sobie na początek piwo jasne, pełne, górnej fermentacji.

No tak.  Możemy sobie kupić zestaw w sklepie i postępować stosownie do instrukcji.  Ale to żadna sztuka.  Piwo z zestawu wcale nie będzie tańsze od sklepowego, za to mętne, pełne obcych posmaków i zapewne niezdrowo słodkawe, jako że producenci zestawów zalecają uzupełnianie ekstraktu brzeczki ordynarnym cukrem. Nie, taki erzac to stanowczo nie dla nas, miłośników dobrego piwa.

Pójdziemy zatem do sklepu winiarskiego i tam poprosimy o koncentrat ekstraktu słodowego. Pozwoli nam to ominąć pracochłonny etap słodowania. Na rynku mamy wielki wybór doskonałych ekstraktów piwowarskich, które możemy mieszać i komponować najrozmaitsze gatunki piwa. Tym razem zadowolimy się najprostszym ekstraktem zwanym amber. Nie kupujmy na razie ekstraktu w proszku, tym bawić się będziemy jak już nabierzemy trochę wprawy w gotowaniu. Chyba, że lubimy skrobać sufit.

Pana sprzedawcę poprosimy o rekomendację dwóch chmielów.  Jeden będzie na goryczkę i smak, drugi na aromat. Na przykład Hallertauer i Sterling, albo Cascade.

Weźmiemy także paczuszkę drożdży piwowarskich, tym razem London Ale albo American Ale. I jak najmniejszą ilość piwowarskiego gipsu. To wszystko kosztuje grosze.

Kupimy także korek z dziurką i rurkę winiarską, taki śmieszny wichajster ze szkła zwiniętego w precelek. Zaopatrzymy się też w przezroczysty plastikowy wężyk i ściskawkę.

Wreszcie musimy zdobyć nasz fermentor.  Oczywiście najlepszy byłby balon winiarski o pojemności 20 litrów, lub trochę większy. Ale możemy poprzestać na wiaderku plastikowym ze szczelnie dopasowaną przykrywką, w której wytniemy otworek na korek z owym wichajstrem winiarskim.

I oczywiście najważniejsze, butlę chlorku do prania. Będziemy tym myć i odkażać sprzęt i flaszki.

W następnym odcinku podamy krok po kroku sposób, w jaki ugotujemy nasze pierwsze piwo.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantazje kulinarne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Piwo domowe

  1. Dzonyy pisze:

    Domowe piwo jest świetne, pyszne i miliardy razy lepsze od kupowanego. Swoja drogą, będąc w Bawarii, tam w górach, każda mieścina ma swój browar. I to jest super. Warzą piwo na rynek lokalny, mają swoich odbiorców, smakoszy, wielbicieli. Fantastyczna sprawa.
    Jakby tak spojrzeć po (dorzucę troche swojego znów, mam nadzieję, że P. Bardzo się nie obrazi) Warmii, i okolicach, to nawet za komuny, działały lokalne browary, w Olsztynie dwa, w Pasłęku, w Elblągu, na Mazurach w Suwałkach. Jakie to było piwo, nie o tym chcę mówić, ale były. Przed wojną, browar w Pasłęku miał międzynarodowa renomę. Teraz, w Olsztynie jest jeden.Stary olsztyński browar chciano zburzyć, całe szczęście, że nie zburzono, tylko odrestaurowano i przerobiono na mieszkania dobudowując bloki obok. Wszystko. Elbląg swego czasu robił EB, dość znane piwo przed laty. Teraz bodajże Specjal. A domowe piwo, to domowe. Mój kolega robi od lat, ingrediencje kupuje w internecie.

  2. bardzo pisze:

    Browar Kormoran ugotował piwo z lawendowym grutem zamiast chmielu. Grut to jest mieszanka rozmaitych ziół i innych substancji, stosowana zamiast chmielu w Niemczech, w dawnych stuleciach, gdy chmiel był tam (Sic!!!!) nielegalny. W tym czasie chmiel w Polsce miał się dobrze, dziękuję Bardzo. Dlatego Polska była krajem bez stosów.
    Co wspólnego ma piernik do armaty? Wyjaśnimy to gdzieś i kiedys w cyklu na pięć odcinków „Krótka Historia Browarnictwa”. Może nawet pan Gajowy wpuści to na Gajówke, bo to raczej materiał o tematyce społecznej, niz kulinarnej…

  3. Dzonyy pisze:

    Krótka Historia Browarnictwa to jest dobry temat:) Poza tym, jeśli Pan sądzi, że się kłócę, to nie. 🙂

  4. bardzo pisze:

    Dlaczego kłócę?
    Nie zauwżyłem.

  5. bardzo pisze:

    Napiszemy jeszcze przepis na podstawowe piwo domowe ekspressowe i potem będziemy zamieszczać Historię Browarnictwa.

  6. Dzonyy pisze:

    Przesadziłem z tym kłócę:)

  7. Bardzo pisze:

    My som piwowary. My sie nie kłócimy, a nawet nie spieramy. Napijmy sie piwa..

    pozdr.

    B.

  8. Zielona Gąska pisze:

    Tak, napijmy się piwa i szampana, bo Nowy Rok tuż , tuż.

    Życzę wszystkim zdrowia, zdrowia, zdrowia… bo wtedy wszystko będzie jak trzeba. Życzę, żeby dane nam było żyć jeszcze w normalnym świecie z normalnym jedzeniem i pięknymi tradycjami.
    Panu Bardzo powodzenia na pisarskiej niwie, Panu Gajowemu mądrych gości na Gajówce, a wszystkim szczęścia na kolejne dni Nowego Roku.
    Niech serdeczność tych z którymi się spotykamy, ogrzewa wzajemnie nasze wszystkie serca.

  9. bardzo pisze:

    Pogodnego i pełnego sukcesów Nowego Roku. Niech będzie lepszy niż poprzedni.

  10. Dzonyy pisze:

    Napijmy się piwa:)
    Niech ten 2014 będzie lepszy od właśnie kończącego się.Wszystkim Gajówkowiczom i Kulinarnym Fantazjowiczom wszystkiego najlepszego z Warmii życzy Dzonyy.. Niech Was Bóg prowadzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s